Wakacyjny pobyt u chłopaka lekko mi się przedłużył z 3 dni do 10.
Jako że miał być krótki, nie planowałam żadnego manicure w tych dniach i nie zabrałam ze sobą żadnego lakieru.
Musiałam więc pożyczyć czegoś do paznokci z damskiej części jego łazienki :)
Padło na sławną/niesławną odżywkę z Eveline w wersji diamentowej.
Na zdjęciach mam nałożone 3 warstwy i jak widać uzyskałam bardzo ładny efekt mleczno-różowej płytki z rozbielonymi końcówkami.
Gdy lakier zasechł całkowicie (ok. godzina) dane mi było niestety odczuć działanie niepożądane w postaci dziwnego bólu paznokci. który ciężko jest mi opisać.
Nie trwało to długo, ale jednak był, czyli jakiś problem ze składem w tej odżywce jednak jest.
Podoba mi się jednak efekt naturalnego frencha, natychmiastowe utwardzenie paznokci i ładny połysk :)
![]() |
| Odżywka Eveline - diament |
![]() | |
|
![]() | |
|
Nie wiem czy kupię swoją buteleczkę tej odżywki i czy ten ból jest warty efektu, który mogę uzyskać przecież normalnym lakierem. Utwardzenie zasługuje jednak na pochwałę i coraz bardziej mnie przekonuje.












































